Wiejski ślub Doris i Alexandra

Ankündigung
Am 21.05.2024 bleibt die Historische Wassermühle für einen Tag geschlossen. Am 22.05.2024 sind wir wieder wie gewohnt für Euch da.

Cuddle wedding

Wiejski ślub w Birgel Eifel

Wiejski ślub w Birgel Eifel

Romantyczny ślub Eifel
 
Wiejski ślub w Birgel Eifel

Wiejski ślub w Birgel Eifel

Romantyczny ślub Eifel
 
Wiejski ślub w Birgel Eifel

Wiejski ślub w Birgel Eifel

Romantyczny ślub Eifel

 
Wiejski ślub w Birgel Eifel

W połowie stycznia 2010 roku powiedzieliśmy rodzicom, że chcemy wziąć ślub w maju, 15 maja. W tym dniu 11 lat temu spotkaliśmy się i poznaliśmy. Moja mama Ute zapytała mnie: Czy wiesz już, gdzie chcesz się ożenić?
Odpowiedź: w Kolonii. Pytanie: A gdzie w Kolonii? Odpowiedź: Nie wiemy.

Czy myśleliście kiedyś o Birgeler Mühle – zapytała Ute. Nie, nie znamy go, chociaż rodzice Alexandra mieszkają w Lissendorfie, a babcia i dziadek w Niederehe. To może przy następnej wizycie zajrzycie do młyna i zobaczycie, czy nadawałby się na waszą uroczystość weselną?

Nie prędzej powiedziane niż zrobione.

Ute wcześniej pytała w młynie, czy 15 maja – w sobotę – w ogóle można zorganizować wesele i czy na ten dzień nie zarezerwowano jeszcze przyjęcia. Natychmiast skontaktowała się z nami pani Reetz i poinformowała nas, że sala weselna jest jeszcze dostępna i że powinniśmy skontaktować się z urzędnikiem stanu cywilnego.

16 stycznia odwiedziliśmy dziadków w Niederehe, a następnie wraz z rodzicami zwiedziliśmy młyn, aby zorientować się w jego położeniu. Pani Meyer pokazała nam salę bankietową, urząd stanu cywilnego i pomieszczenia młyna.

Wszyscy byliśmy bardzo przejęci rustykalną atmosferą. Tydzień później, w dniu 23.01. spotkaliśmy się z Erwinem na pierwszej rozmowie. Poświęcił nam sporo czasu, aby opowiedzieć o weselach, które do tej pory odbyły się w młynie.
Erwin złożył nam ofertę, którą w spokoju przeszliśmy w domu.

Nie mogliśmy wyrzucić z głowy rustykalnej atmosfery. Innym decydującym czynnikiem było moje życzenie, jako dziewczyny z Eifel, aby wziąć ślub w Eifel, a nie w Kolonii.

Erwin zasugerował wtedy, że mamy “próbny obiad” razem w młynie i wybieramy i decydujemy, co będzie serwowane jako menu w dniu ślubu. Najpierw myśleliśmy o bufecie, ale Erwin przekonał nas, że menu będzie bardziej odpowiednie na taką okazję. Z perspektywy czasu możemy to tylko potwierdzić. To była słuszna decyzja.

28 lutego umówiliśmy się na próbną kolację. Był szeroki wybór różnych przystawek, zup, dań głównych i deserów, a także napojów do nich. Wszystko było wyśmienite. Byliśmy rozpieszczani, jeśli chodzi o wybór. Tego dnia nie zapomnimy w pośpiechu, bo 28 lutego taka burza szalała w Eifel, a raczej w całej Nadrenii Północnej-Westfalii. Połączenie kolejowe było zawieszone, więc Ute po posiłku odwiozła nas do Kolonii.

Teraz byliśmy już daleko z przodu. Chcielibyśmy również wspomnieć o bardzo dobrej współpracy i elastyczności rejestratorki, pani Jaax. W tym miejscu jeszcze raz serdeczne “dziękuję”. Nasza upragniona data, 15 maja, była już ustalona.

Ute dzwonił do Erwina kilka razy. Zawsze wymyślała coś nowego. Był bardzo cierpliwy, nie dało się go wyprowadzić z równowagi. “Możesz dzwonić tak często, jak chcesz, zawsze jestem przy tobie!”. Na kilka dni przed datą ślubu Ute i Christine byli z powrotem w młynie. Erwin znów stanął przy nas, dał nam kolejne wskazówki i zapewnił, że nie musimy się martwić, wszystko odbędzie się w naszym interesie. Tak też było.

Po ceremonii ślubnej odbyło się przyjęcie z pysznymi bochenkami młyna i ogromnym tortem w postaci truskawkowego serca. To była również sugestia Erwina. Było świetnie. Możemy tylko doradzić każdej parze młodej, aby zastosowała się do sugestii Erwina, wtedy wszystko będzie idealne.

Po południu odbyło się zwiedzanie młyna z przewodnikiem. W trzech grupach przeszli przez teren. Byliśmy mile zaskoczeni, że pracownik był w stanie wyjaśnić młyn i jego historię również naszym zagranicznym gościom w języku angielskim. Byliśmy społeczeństwem, w którym reprezentowanych było 12 narodów. Wszystkim gościom bardzo podobał się młyn i doskonałe jedzenie.

Około godziny 19.30 podano menu. Chciałabym wspomnieć, że Erwin stanął przed wyzwaniem w samym dniu ślubu, gdy większa liczba gości zażyczyła sobie menu wegetariańskie, które nie było wcześniej zapowiedziane.
Jeszcze raz wielkie słowa uznania i “dziękuję” dla Ciebie drogi Erwinie i Twojej kuchennej ekipy za to, że się udało. Żaden z gości niczego nie zauważył. Bałagan, który stworzyliśmy, prawdopodobnie nie byłby możliwy do osiągnięcia gdzie indziej. Przepraszam.

Wszystko szło jak po maśle.

W przerwach między poszczególnymi daniami “Eifeler Mundartfreunde” z Bad Münstereifel zabawiali weselników odpowiednimi skeczami.

Po pysznym menu zagrali “Ślężanie” ze Schleiden. Zespół na żywo porwał gości do tańca i śpiewu. Po pożegnaniu zespołu o 2.00 w nocy, młode pokolenie szalało za pośrednictwem CD i laptopa. Para młoda, ostatni goście i oczywiście Erwin opuścili salę balową około 05.30. W hali zgasły światła, a w Birgel powoli znów robiło się jasno.

Kiedy około godziny 9.30 udaliśmy się do młyna na śniadanie, Erwin był już znowu w dobrym humorze przy ladzie i był obecny dla nowych gości.

Jeszcze raz dziękujemy drogiemu Erwinowi i Waszemu młyńskiemu zespołowi za niezapomniany, piękny dzień ślubu w zabytkowym młynie wodnym w Birgel.

Doris & Alexander
Ute i Tom
Christine & Joachim